| Złotnictwo warszawskie w okresie od 1851 do 1939 |
|
W XIX w. poza Warszawą, na terenie Królestwa Polskiego działały inne ośrodki złotnicze: w Radomiu, Lublinie, Kielcach. Stosunkowo dużo sreber powstawało w Kaliszu, zapewne ze względu na znaczną odległość od Warszawy, zaś od innych bliskich, liczących się ośrodków, w Poznaniu i Wrocławiu, oddzielała granica. Złotnicy działali też w mniejszych miastach i miasteczkach, Płocku, Włocławku, Chęcinach, Piotrkowie, Szydłowcu. W małej, liczącej poniżej 5 tys. ludności, Łomży w latach 40. pracowało 5 złotników i 1 jubiler. Wszyscy oni byli Żydami, podobnie jak w innych małych miastach i miasteczkach Królestwa. Specyficznym, także głównie żydowskim, ośrodkiem, zaspokajającym niewyszukane potrzeby pielgrzymów, była Częstochowa. Rzemieślnicy ci, jak świadczą zachowane ich prace, mogli poprawnie wykonać sztućce o prostych fasonach, półmisek, lichtarz nieskomplikowany, ale nie potrafili sprostać np. zamówieniu sreber posagowych dla bogatego okolicznego ziemiaństwa. Takie prace zlecano bieglejszym złotnikom chrześcijańskim w miastach gubernialnych i w Warszawie.
Przyspieszona mechanizacja polskiego złotnictwa od lat 30. XIX w. sprawiła, że jedni i drudzy byli ostatnim pokoleniem wytwórców prowincjonalnych. Nie wytrzymywali konkurencji ze złotnikami stołecznymi, pracującymi na większym i bogatszym rynku, rozbudowującymi swoje warsztaty, i lepiej je wyposażającymi, mającymi łatwy dostęp do producentów półfabrykatów. Na początku XX w. Warszawa była trzecim co do wielkości (po Petersburgu i Moskwie) centrum złotniczym i jubilerskim Imperium. W 1860 r. w Łomży działało 4 złotników4, w 1864 r. w Radomiu było ich 45. W Kaliszu w 1867 r. pracowało 6 złotników. Najprawdopodobniej wielu z nich wykonywało już niewiele sreber, pośrednicząc raczej w sprzedaży wyrobów stołecznych. W końcu lat 70. na prowincji odnotowywani są tylko jubilerzy, prowadzący magazyny wyrobów - biżuteria srebrna i złota. Wyjątkiem jest pracujący w Kaliszu L. Luedke, jedyny określany jako jubiler i złotnik. Na pytanie, ilu rzemieślników działało w największym polskim centrum złotniczym, odpowiedź jest bardzo trudna. Podstawowym źródłem informacji są księgi i kalendarze adresowe, w których znajduje sie wiele błędów, na co zwracali uwagę już współcześni. W większości z nich zamieszczane informacje były płatne i decydowały się na nie przedsiębiorstwa o ugruntowanej już pozycji na rynku. Regułą jest, że większość firm odnaleźć można w księgach adresowych dopiero w kilka lat po założeniu. Według Dzierżanowskiego było 9 złotników i 32 jubilerów cechowych oraz 18 złotników i 55 jubilerów konsensowych (razem 27 złotników). Załęski podaje, że w 1866 r. złotnictwem zajmowało się łącznie 36 osób, w 1867 - 42, w 1868 - 52, a w 1871 46 osób, w tym 11 mistrzów, 18 czeladników i 17 uczniów. Niezmiernie trudno jest ustalić liczbę rzemieślników konsensowych, którymi byli w przytłaczającej większości Żydzi. W grupie tej często niełatwo odróżnić jubilerów od złotników, a podawane wykazy nie obejmują wszystkich, np. Dzierżanowski nie wymienia Szterna i Majerowicza, chociaż na podstawie datowanych ich prac wiadomo, że pracowali w tym czasie. Konsens uzyskać mogli nie tylko czeladnicy, ale i terminatorzy (z ograniczeniami co do przyjmowania uczniów i wywieszania szyldu). Na trudności w ówczesnych pracach statystycznych zwrócił uwagę Załęski: kłopot w odróżnieniu fabryki od zakładu rzemieślniczego i wyłącznie dobra wola właścicieli podających dane. Warsztaty zatrudniające tylko członków rodziny i 1 pracownika zwolnione były od opłat handlowych, powodując brak nadzoru władz i wyłączenie z urzędowej statystyki. Jeżeli Koszutski podaje, że w 1871 r. działało 8 fabryk wyrobów złotych i srebrnych, zatrudniających 1441 osób, to zapewne są to firmy nie uwzględnione w podanych wyżej wyliczeniach Załęskiego, obejmujących warsztaty cechowe. W 1889 r. cech złotników i jubilerów (także grawerów) liczył 77 mistrzów, 210 czeladników i 264 uczniów, a dziesięć lat później podawano 34 mistrzów, 87 czeladników i 80 uczniów. W 1897 r. działało 15 fabryk wyrobów złotych i srebrnych (czyli przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 15 osób lub dysponujących silnikiem mechanicznym). AKW, wychodzący za zgodą oberpolicmajstra Warszawy, na przełomie wieków podawał zmienną liczbę mistrzów cechowych, od 37 do 48 osób. W 1909 r. na terenie Królestwa istniały 104 zakłady jubilerskie, zatrudniające 854 osoby i 40 „srebrniczych" z 1572 pracownikami. Pamiętać należy, że złotnictwem trudnili się, poza złotnikami cechowymi i konsensowymi, także przedstawiciele innych zawodów, przede wszystkim brązownicy i wytwórcy, których główną dziedziną byty platery, jak Fraget, członek cechu brązowników. Przedmioty srebrne wykonywali nie tylko Łopieńscy, ale np. i E. Krasnosielski, Bitschan, Czapiński. W czasie I wojny światowej część firm uległa likwidacji (jak „Pogorzelski", który zaprzestał produkcji), część zapewne ograniczyła działalność. Według danych z 1921 r. w roku tym w Warszawie było tylko 19 żydowskich pracowni jubilerskich, 1 galwanizernia i 2 warsztaty inne (czyli złotnicze), w tym jeden zamknięty. Wszystkie założone zostały przed 1915 r., w 1921 r. tylko 5 z nich zatrudniało 1 pracownika; połowa nie posiadała żadnych maszyn. Znacznie większa była liczba żydowskich pracowni zegarmistrzowskich - 115. Na podstawie spisu powszechnego z tegoż roku, wyliczono, że w Warszawie obróbką metali szlachetnych, wyrobem zegarków i instrumentów precyzyjnych trudniły się 2684 osoby, w tym 1096 samodzielnych (290 katolików, 2 prawosławnych, 17 ewangelików i 776 wyznania mojżeszowego). W grupie tej było 429 jubilerów i złotników, z pracownikami -877. W 1929 r. według danych Izby Rzemieślniczej istniało 35 przedsiębiorstw złotniczych (14 chrześcijańskich i 21 żydowskich) i 303 jubilerskie (57 chrześcijańskich i 246 żydowskich), ale wedle informacji Izby Skarbowej - tylko 13 złotniczych i 255 jubilerskich. Rocz. fachowy 1929 podaje jeszcze inne liczby - uwzględnia 26 ztotników-wytwórców, 282 jubilerów (w tym fabrykantów łańcuszków, medalików) oraz 9 koperciarzy (wytwórców kopert do zegarków) i 17 grawerów. W 1933 r. odnotowywano 42 zakłady złotnicze ze 105 pracownikami (71 pomocników, 7 młodocianych, 2 mistrzów, 1 czeladnik i 24 terminatorów) oraz 344 warsztaty jubilerskie ze 162 pracownikami. W 1935 r. na podstawie liczby wydanych kart zrzeszenia grupy metalowej w Warszawie istniały 44 firmy złotnicze i 359 jubilerskich. Częściowym wyjaśnieniem rozbieżności liczb, zwłaszcza dla 2. poł. XIX w. jest nieprecyzyjne znaczenie określenia „jubiler" i „złotnik". W praktyce ci, którzy zajmowali się wyrobem przedmiotów złotych - głównie biżuteryjnych - określani byli jako jubilerzy. Radke i Żelisławski w latach 90. XIX w. wytwarzali chyba wyłącznie biżuterię srebrną, sprzedając też przedmioty złote, dlatego też figurują w księgach adresowych w rubrykach „jubilerzy", „wyroby złote" i jako właściciele fabryki wyrobów srebrnych. Trudno porównywać liczbę złotników w Warszawie z innymi miastami, właśnie ze względu na odmienne rozumienie tych zawodów. Jeżeli w 1935 r. wg cytowanego wyżej źródła było w Warszawie 44 złotników i 359 jubilerów, to we Lwowie 165 złotników i tylko 6 jubilerów. Na podstawie dostępnych dziś materiałów wyliczenie rzeczywistej liczby pracowni trudniącej się wyrobami złotniczymi jest niemożliwe. Chyba jedynym miarodajnym źródłem byłyby nie zachowane księgi wpisów Probierni. Jest to nie tylko problem rozróżnienia zawodów złotnik jubiler (szczególnie trudny w przypadku rzemieślników konsensowych) oraz grawer (wykonawców okuć do albumów, żetonów, plakiet, ale też przyjmujących zlecenia prac korpusowych. W grupie zawodów brązowniczego, platerniczego i złotniczego odnotować należy pewną płynność w zakresie produkcji, szczególnie w końcu XIX i w XX wieku. Wiele firm złotniczych (jak np. Pogorzelski, Nagalski, Latkowski, Klimowicz) zajmowało się produkcją platerów; platernicy i złotnicy wykonywali prace wchodzące w zakres brązownictwa (głównie tzw. aparaty kościelne, jak Klimowicz, Nagalski). Brązownicy niekiedy rozszerzali swoją działalność na przedmioty złotnicze. Nazwisko Tomasza Utrackiego odnaleźć można w różnych latach wymiennie w rubrykach „brązownicze wyroby", „złote wyroby", „srebrne" i „platery". Wytwórnia sreber i platerów Izraela Szekmana przed I wojna światową rozszerzyła produkcję o m.in. plafoniery, ograniczając, jeżeli nie likwidując całkowicie działu sreber, które zaczął dla niej wytwarzać Franciszek Cmoch. Chyba jeszcze większa płynność istniała w okresie międzywojennym (np. vide hasła poświęcone Chartapowi, Szkarłatom), na co wpłynęła wojna i kryzys ekonomiczny. Jako przykład posłużyć może nie datowany, a pochodzący zapewne z końca lat 20., skromniutki, kilkustronicowy, katalog „Składu fabrycznego wyrobów platerowanych i srebrnych I. L. Spiro" przy ul. Nalewki 28. W ubożuchnej ofercie nie ma ani jednego przedmiotu srebrnego, są natomiast platery drugiej jakości. W wynikach spisu powszechnego z 1921 r. podano skład wyznaniowy grupy jubilerów i złotników, który dzisiaj ma dla nas niewielkie znaczenie, nie może bowiem świadczyć o pochodzeniu warszawskich wytwórców. O ile w 1. pot. XIX w., w wyniku protekcyjnej polityki władz, w Królestwie osiedliła się duża liczba złotników cudzoziemców (niemal wyłącznie Niemców), to w 2. pot. chyba całkowicie rekrutowali się spośród jego mieszkańców32. Warszawski cech złotników, przez długi okres wyłącznie katolicki, od 1768 r. przyjmował także innowierców. Nie dotyczyło to jednak Żydów. Jak podaje Marcinkowski33, w 1818 r. przy proteście cechu, a za akceptacją władz, Hildebrandt i Siennicki przyjęli ucznia żydowskiego. Dopiero w 1861 r. zgodzono się na ich przyjmowanie „idąc za postępem czasu i stosując się do postanowienia Księcia Namiestnika z 1816 r."34. Żydzi jednak nie zgłaszali się do chrześcijan na naukę, głównie ze względu na różnice w dniach świątecznych i obyczajów wynikających z nakazów religijnych35. Większość z nich zajmowała się wyrobem judaiców i lichtarzy, które, acz nie odbiegając formą od innych, w intencji były świecznikami szabasowymi. Poza nielicznymi większymi firmami, jak Szekmana, prowadzili małe warsztaty, część z nich zajmowała się pracą chałupniczą. Chociaż już w połowie XIX w. wytwórnie często używały określenia „Fabryka", to przeważały małe, kilkuosobowe warsztaty, podobnie jak w innych krajach. Jako przykład można przytoczyć strukturę wielkiego ośrodka złotniczego, jakim był Paryż i jego region: w latach 1848-1852 na 64813 wytwórni jubilerskich, złotniczych i platerniczych tylko 7117 zatrudniało więcej niż 10 robotników. Dysponujemy szczątkowymi informacjami o wielkości warszawskich przedsiębiorstw. Wg Zaleskiego w 1871 r. działało 11 złotniczych mistrzów cechowych, a łączne zatrudnienie wynosiło 46 osób, co daje przeciętną ok. 4 pracowników na warsztat. Niewątpliwie największym zakładem w latach 50. i 60. była firma Malcza, później Wernera, z 40 pracownikami w 1859 r.39 i 35 w 1890. Od końca XIX w. do 1914 r. liczące się na rynku wytwórnie zatrudniały od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku pracowników. Dlatego też z niedowierzaniem należy przyjąć przekaz o kilkudziesięcioosobowej załodze Nasta czy informacje Stefana Hempla z 1904 r.o zatrudnianiu ponad 70 robotników. Już w 1. poł. XIX w. większość warsztatów nie była samowystarczalna, wykorzystując kupowane półfabrykaty odlewane i sztancowane. Proces ten, wraz z powstawaniem dużych, dobrze technicznie wyposażonych wytwórni, pogłębiał się. |
